Archiwum !

Archiwum zawiera wszystkie artykuły do dnia 31.12.2018 roku.


KS Sokół doznał drugiej porażki na własnym boisku ulegając tym razem Orlikowi Blachowni 1:4.

Spotkanie dobrze rozpoczęli gospodarze, którzy już w 6 minucie gry zagrozili bramce gości. Piłka uderzona przez napastnika jednak zamiast wpaść do bramki, wylądowała na poprzeczce. Nie gospodarze,a goście w 8 minucie otworzyli wynik spotkania wykorzystując fatalny w skutkach błąd gospodarzy. W 14 minucie czerwoną kartką ukarany został napastnik gospodarzy, Amadeusz Soluch. W 18 minucie z powodu kontuzji plac gry zmuszony opuścić był obrońca, a zarazem kapitan gospodarzy Dariusz Kotkowski. Zarówno goście, jak i gospodarze mimo gry w osłabieniu stworzyli kilka okazji dzięki którym mogli zmienić wynik rywalizacji. Ta sztuka udała się w 58 minucie, gdy na listę strzelców wpisał się Sebastian Zając. Drużyna gospodarzy nie cieszyła się jednak z prowadzenia zbyt długo bo już 4 minuty później ponownie na prowadzenie wyszli goście, którzy do końca spotkania zdołali jeszcze dwukrotnie pokonać bramkarza gospodarzy.

KS Sokół - Orlik Blachownia 1:4 (0:1)

 

www.kssokolwreczycawielka.futbolowo.pl

 

 

Sokół Wręczyca Wielka – Orlik Blachownia 1:4 (0:1)

Bramki: Sebastian Zając 58” – Grzegorz Kędzierski 4”, Przemysław Majczyna 62”, 73”, Adrian Szymański 72”

Poniżej oczekiwań obserwujących zmagania w Klasie A, grupa I spisuje się Sokół Wręczyca Wielka. Zespół prowadzony przez Ireneusza Jurę przegrał już trzecie spotkanie w tym sezonie a drugie z rzędu. Tym czasem beniaminek z Blachowni spisuje się w rozgrywkach rewelacyjnie, zajmując już pozycję wicelidera. Orlik podobnie jak Płomień Czarny Las w sześciu spotkaniach przegrał tylko raz.

Spotkanie w Blachowni dla podopiecznych klanu Lankamerów rozpoczęło się od rewelacyjnie. W 4 minucie Grzegorz Kędzierski zdobył prowadzenie dla Orlika. W pierwszej połowie Sokół dodatkowo ułatwił sprawę przyjezdnym bo musiał sobie radzić w okrojonym składzie po czerwonej kartce w 14 minucie spotkania dla Amadeusza Solucha, na domiar nieszczęść boisko z powodu kontuzji opuścić musiał także ostoja linii obronnej Sokoła, Dariusz Kotkowski. Kolejne bramki padały w drugiej części spotkania. W 58 minucie Sokół za sprawą Sebastiana Zająca (byłego zawodnika Rakowa Częstochowa) wyrównał wynik meczu. Z takiego obrotu sprawy miejscowi kibice nie cieszyli się jednak zbyt długo bo już 4 minuty później, najskuteczniejszy strzelec Orlika, Przemysław Majczyna wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Kolejne bramki dla Orlika w odstępie minuty (pomiędzy 72 a 73 minutą) przesądziły ostatecznie o wyniku spotkania.

 

www.grommiedzno.futbolowo.pl